środa, 9 marca 2016

Witam.

PONIŻSZY TEKST JEST NICZYM. 
Wstawiam Go tu by zobaczyć jak będą się prezentować posty. Dziękuję za uwagę i odradzam czytania poniższych bredni.
Tak, widzę to powtórzenie.  





On jest szalony. 
Ona płochliwa. 
On lubi wiatr we włosach.
 Ona kocha spokój.
On jest wilkołakiem z dziwnymi zdolnościami.
Ona jest dhampirem.
On ma wielu przyjaciół i tylu samo wrogów.
Ona liczy na szczerą przyjaźń i odrobinę uwagi.
On lubi ją.
Ona lubi Jego. 
Oni się kochają, ale...
Muszą to dostrzec. Muszą złamać naturę.  
Lecz na ich drodze stanie nie tylko pewien blondwłosy wampir, ale i także wojna.
Jak myślisz, dadzą radę ?


********************************************************


- Ucieknij ze mną!
- Nie, nie mogę.
- Ucieknij! Proszę, zmienię się dla Ciebie, ale chodź ze mną!
- Nie!
- Wiesz co? Jesteś nikim, jesteś jedną z tych szmat, które nie widzą piękna, starań czy tego, iż ktoś je kocha. Jesteś nikim, rozumiesz? Jesteś dla mnie nikim! Zwykłą zabawką na jedną noc! Dostałem to co chciałem, wiesz? To zabawne. Taka niedostępna, taka dzika i nieśmiała, a taka dobra w łóżku. To był Twój pierwszy raz, nieprawdaż? Oh, nie? Może drugi, co? Ah, zgadłem! Powinienem Cię zabić już wtedy, nie tracić na resztę czasu... A co z Twoją obietnicą? Co z tym co mi powiedziałaś? Co z tajemnicą splamioną łzami? Ty mi się wypłakiwałaś w ramię, a ja w ciszy słuchałem i Cię pocieszałem. Na co to było?! Na co! Hm, wiesz co? Zginiesz druga. Najpierw zdechnie ten zapchlony kundel, którego pokochałaś i oddałaś się dobrowolnie. Potem Cię znajdę, kochanie! Teraz są ważniejsze sprawy... Na przykład patrzenie na krew Jamesa powoli spływającą z jego ran na ziemie. Rozszarpie go, dobrze kotku? - Wykrzyczał jej to prosto w twarz. Ona jednak słuchając go patrzyła zimnym wzrokiem w jego oczy. Nie bała się. Patrzyła śmierci prosto w oczy. Nie liczyło się już nic. Wszędzie dookoła były ciała pokryte obrzydliwą posoką, a Ona dumnie stała na środku pola walki. Złożyła na jego ustach jeszcze delikatny pocałunek, jej ciepłe wargi do tchnęły lodowatych. Samotna łza spłynęła po jej policzku.
- Powodzenia - szepnęła cicho wtulając się w podsunięte ciało. Brakowało jej już siły. Poddała się. Nagle odsunęła się od niego, zamachnęła i na jego twarzy pojawił się czerwony, piekący odcisk jej dłoni - Sukinsynie. - dodała i powoli zaczęła odchodzić - Wiesz, że mogło być inaczej? Mogło.